poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 4 ,,Randka?''


  • Plan gotowy, teraz należy wprowadzić go w życie.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~
    Obudziło mnie stukanie w okno.
    Wstałam i podeszłam do zasłoniętego okna. Odsłoniłam zasłonkę zauważyłam szczerzącego się Harry'ego z przerażenia zamknęłam okno. Pobiegłam do drzwi frontowych i wszelakich okien, by sprawdzić czy są zamknięte. Jak on mnie znalazł?
    Przecież nikt nie miał prawa znaleźć tego domu. Otworzyłam lekko drzwi frontowe. Harry poszedł sobie na moje szczęście. Na wycieraczce leżała niebieska karteczka. Niebieski, mój ulubiony kolor. Weszłam do środka i zaczęłam czytać wiadomość.
    [Tekst wiadomości: ,,HOPE! CZY TY MNIE W KOŃCU ZABIJESZ CZY JA MAM TO ZROBIĆ?!"]
    Przestraszona upuściłam karteczke. ,,Czy ja mam to zrobić." O co mu chodziło? O to, że chce popełnić samobójstwo czy on chce zabić mnie?
    To zbyt skomplikowane. Stanęłam tyłem do drzwi. Kucnęłam, moja twarz została zasłonięta przez moje kolana. Zaczęłam płakać. Łzy płynęły z każdą sekundą mocniej.
    Nie urodziłam się po to by zabijać, urodziłam się po to by pomagać ludziom. Jak widać Harry tego nie rozumie. Niespodziewanie dostałam SMSa od Joanny.
    -Czego ona znowu chce? - Pomyślałam. Poszłam do salonu i sięgnęłam po mój telefon.
    [Tekst wiadomości: ,,Hejka Hopusiu! Zabieram Cię na podwójną randkę! Tak, Louis przyprowadzi kolegę! Przyjadę po Ciebie o 16 i razem się przygotujemy loooove"]
    Jeszcze czego! Nie mam zamiaru nigdzie z nią iść. Cały czas mnie gdzieś wyciąga. Jak nie na imprezę to na spacer, na podwójną randkę, chce mnie zesfatać z kimś. W sumie musi być ten pierwszy raz.
    •••
    Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. Wskazywał godzinę 15:59 Joanne powinna tu być. Zawsze przychodzi wcześniej. 16:00 Joanne wparowała do mojego domu. Złapała mnie za nadgarstek i zaprowadziła do auta.
    -Asia?
    -Co? - Odezwała się. No nareszcie!
    -Jaki jest kolega Louis'ego? - Spytałam, wolałam się upewnić jaki jest.
    -Cóż jest mega seksowny, wysoki, wysportowany, ma tatuaże, widziałam go na wczorajszej imprezie, no to chyba wszystko. Jak wygląda nie będę Ci mówić, bo to ma być niespodzianka. - Hmm ten opis kogoś mi przypomina, ale nie wiem kogo.
    •••
    -Tak, to i to, weź jeszcze to, o i to się nada, i koniecznie to, do tego to, albo nie, ściągnij to i załóż to. O IDEALNIE! - Panna Grobert skończyła swoje poprawki modowe. Stanęłam przed lustrem, wyglądałam jak dla mnie ślicznie. Miałam na sobie biały obcisły top; dżinsowe, tęczowe, postrzępiane szorty; niebieskie trampki za kostkę; złoty wisiorek z białą sową; na ramiona nażuconą miałam również dżinsową jak moje szorty, kurtkę bez rękawów; włosy miałam splecione w francuza, który idealnie układał mi się na prawy bok; miakijażu prawie nie miałam, jedyne co w tej sytuacji miałam to tusz to rzęs, podkład, i błyszczyk.
    Widać było, że Joannie spodobała się jej praca. Ona też była ubrana prześlicznie. Pastelowo różowa sukienka idealnie łączyła się z białymi koturnami i kwiatem we włosach, które były rozpuszczone.
    •••
    Dotarłyśmy pod restauraję zwaną ,,Rogalik" dość nietypowa nazwa, ale chwytliwa.
    Wysiadłyśmy z auta z nosem ku górze. Byłyśmy tego dnia pewne siebie, może nawet za pewne.
    Weszłyśmy do środka. Wnętrze wyglądało dość przytulnie ((Jak wyglądało zależy od waszej wyobraźni))
    Ja wraz z Joanne podeszłyśmy do stolika gdzie siedział Louis. Jego kumpla brak.
    -Hej.
    -Cześć.
    -No Hi!
    -Louis, gdzie jest twój kolega? - Spytałam
    -Poszedł do łazienki zaraz powinien wrócić. Poszedł do kibelka. - Oznajmił Louis. Odwróciłam się na moment. Aśka i Lou gadali o swojej przyszłości. Co jak co ale teraz jest teraźniejszość, powinni cieszyć się chwilą, a oni planują już przyszłość. W sumie ja też planuje, ale moje życie tego wymaga.
    -O hej Harry, to jest Hope. - Powiedział Louis. Zaraz! Jaki Harry?! Proszę tylko nie on. Nie odwracałam głowy, nie chciałam wiedzieć kto koło mnie usiadł. -A my się już z Hope znamy. Prawda Hopuś. - Oznajmił Harry. Tego nie wytrzymałam odwróciłam głowę w jego stronę. Mogłam tego nie robić, gdyż okazało się, że to ten Hazz który śni mi się po nocach.
    -Wiesz, to chyba oczywiste, może się znamy, ale ja Cię nienawidzę! - Syknęłam i wybiegłam z restauracji. Harry wybiegł za mną. Przyparł mnie do samochodu, czułam jego oddech na mojej szyi.
    -Jesteś taka śliczna. - Harry delikatnie się nachylił i mnie pocałował. Szybko się od niego oderwałam i z całej siły kopnęłam go w brzuch. Ten zwinął się z bólu, a ja pobiegłam do domu. Co to miało znaczyć? Mój wróg mi mówi, że jestem śliczna. Coś musi być nie tak, coś musi być inaczej i ja się dowiem co.

    CO MYŚLICIE?!
    Mi osobiście ten rozdział się podoba
    liczę na komentarze
    INFORMOWANY=NICK W KOMENTARZU

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz