Czekałam ubrana, poczesana oraz umalowana. Joanne miała przyjść za moment. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć drewniane drzwi.
-Hejka Hope. To jak idziemy ? - Pokiwałam twierdząco głową. Joanne złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę jej luksusowego samochodu.
•••
Podjechałyśmy pod klub ,,Shake".
Wysiadłyśmy z auta. Powolnym krokiem ruszyłyśmy w stronę wejścia. Już na wejściu można było wyczuć ile litrów alkocholu się tu przelało i ile jest zwykłych zboczeńców. Joanne ruszyła na parkiet. Wzrok wszystkich mężczyzn był skierowany na nią. Nie dziwie się, Joanne ma szare hipnotyzujące oczy, blond włosy, idealną figurę, przede wszystkim jest śliczna nie to co ja. Ze mnie jest zwykły ziemniak. Zgadza się Hope ,,Ziemniak" Cratchit. Usiadłam z boku przy barze. Obserwowałam ludzi bawiących się. Parę krzeseł ode mnie zauważyłam chłopaka w loczkach. Harry? Nie to na pewno nie on przcież wiele chłopaków ma kręcone włosy. Chłopak padniósł głowę do góry. O nie Harry... Spanikowałam. Zaczełam coś robić z rękami by zakryć twarz. Marnie mi to wychodziło, lecz jak na razie mnie nie zauważył. Spojrzałam na parkiet. Joanne znikła mi z oczu, świetnie. Wodziłam wzrokiem po całym klubie. Nie ma, wyparowała. Zaczęłam się denerwować. Nagle usłyszałam głośne chrząknięcie koło mnie, odwróciłam głowę w kierunku z którego ktoś chrząknął.
-Witaj Hope. Co Cię tu sprowadza?
-H-Harry? - Zająknęłam się. - Nie powinno Cię to obchodzić, a teraz zejdź mi z oczu chyba że chcesz być dziś zabity? - Uśmiechnęłam się pod nosem, dogryzłam mu.
-Wolałbym jednak dzisiaj. - Harry przybliżył się do mnie. - Proszę Hope zabij mnie. - Czy on mnie poprosił żebym go zabiła?
-Nie zrobie tego dzisiaj. - Powiedziałam i szybko wybiegłam z klubu. Mam mieszane uczucia co do Harry'ego. Hazz wybiegł za mną. Zaczęłam biec. Biegam odkąd pamiętam. Zawsze musiałam przed kimś uciekać, a żeby komuś uciec to trzeba być szybkim, prawda? Ukryłam się za jednym z wielu drzew w parku. Zgubiłam go...Cel osiągnięty.Zostałam jeszcze parę sekund za drzewem.
Wyjrzałam zza drzewa. Na moje nieszczęście Styles siedział na pobliskiej ławce. Szybko schowałam się za dębem. Ku mojemu zdziwieniu Harry zaczął śpiewać.
-,,Prawdziwie, bezrozumnie, głęboko Jestem
Nierozsądnie, kompletnie zatracony
W jakiś sposób uderzyłaś o moje ściany
Więc kochanie, powiedz że zawsze będziesz mnie trzymać w ramionach.
Prawdziwie,bezrozumnie, szaleńczo, głęboko zakochany w Tobie
Zakochany w Tobie." - Harry tak słodko śpiewa. HOPE JAK TY MOŻESZ TAKIE COŚ MÓWIĆ?! Nagle usłyszałam głos Joanne.
-Hope! Tutaj jesteś, dlaczego uciekłaś? Szukałam Cię po całej okolicy! - Odezwała się. Czy ona nie zauważyła że się chowam? Harry podniósł wzrok po czym się uśmiechnął. Zauważył mnie, cholera. Uśmiechnęłam się szczucznie do przyjaciółki i szybko wyszłam razem z Joanne z parku.
-Czy Ciebie kompletnie popierdoliło?! - Spytałam się Asi.
-Nie rozumiem o co Ci chodzi. - Odpowiedziała. Ja nie miałam sił by cokolwiek powiedzieć.
•••
Wróciłam do domu mam plan, mam plan jak zabić Harry'ego.
Mój plan jest dość infantylny, ale myślę, że skuteczny.
[PLAN ZABICIA HARRY'EGO WEDŁUG HOPE CRATCHIT.
,,1. Około 5 rano podjechać pod jego dom.
2. Związać i porwać.
3. Posadzić na krześle (Tak żeby nie uciekł rzecz jasna).
4. Porozmawiać.
5. Wyciągnąć informację.
6. Pozbyć się człowieka." ]
Pan gotowy, pozostało teraz tylko wprowadzić go w życie...
Macie rozdzialik :D wiem, wiem nie mam talentu do pisania :)))))))))))))
Myślę że rozdział wam się (nie) spodobał
JAK MYŚLICIE HOPE ZABIJE HARRUSIA? :O PISZCIE!
Nigdy jeszcze nie czytałam takiego ff. Ale zapowiada się fajnie i czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńZajrzyj do mnie proszę <3
http://blackniallhoran.blogspot.com/
Super rozdział ! Nie mogę się doczekać następnego ;*
OdpowiedzUsuń