Rozdział 6 ,,Plan wprowadzony...''
Rozwinęłam
mapę. To była mapa cmentarzu...Na odwrocie napisane było: ,,Tam gdzie
spoczywają zamordowani, tam kryje się skarb cenniejszy od złota".
Przeskanowałam tekst ponownie. Co to może znaczyć? O co chodzi? Na mapie
cmentarza na czerwono był w jednym punkcie krzyż. Domyślam się, że
krwią. Zwinęłam mapę, po tej czynności otworzyłam pamiętnik mojej mamy.
[Urywek pamiętnika 1 strona 1 akapit: ,,Jestem w szpitalu, Jeff mi to
zrobił. Paliłam się. Czułam jak moja skóra się topi. Widziałam moich już
martwych rodziców. Wszystko mi zepsuł a ja go miałam za przyjaciela.
Dlaczego tamtego wieczoru tak się stało? Chciałam Jeff'owi pomóc,
przybiegłam z gaśnicą. Jeff trafił do szpitala. Jego skóra jest teraz
biała jak śnieg, powieki ma wypalone, posiada długie czarne proste
włosy, szeroki uśmiech nie schodzący mu z twarzy. Jedynie co się nie
zmieniło to kolor jego oczu, nadal były niebieskie. Boje się go
okropnie. Ups pielęgniarka idzie".] W tym momencie pismo się urwało i
przeniosło na drugą kartkę. Otworzyłam ostatnią stronę. Tam była
spisana ostatnia godzina życia mojej mamy. Zaczęłam płakać. Niby było to
rok temu, ale nadal boli. Odłożyłam rzeczy na miejsce i zamknęłam
szufladkę . Weszłam do mojego pokoju, położyłam się na łóżku i zasnęłam.
~Sen Hope~
Ujrzałam Harry'ego podchodzącego do mnie. Nie
przypominał Jeff'a ani trochę a jednak to jego syn. Harry chwycił mnie
za dłonie i spojrzał głęboko w oczy, tak jakby chciał zajrzeć do mojej
duszy. Ja patrzyłam na jego oczy, te piękne zielone oczy...taki sam
kolor miała moja mama. Staliśmy tak przez parę minut.
-Hope, uwierz
mi to nie ja zabiłem twoją rodzinę. To mój ojciec. To ja pomogłem
twojej cioci uciec. To ja, Harry, który Cię kocha.
-Harry wiem, też Cię kocham.
•••
Obudziłam się. Jaką ja mam wyobraźnie, a może podświadomość chciała mi
coś przekazać? W każdym bądź razie ten sen był obrzydliwy. Jestem pewna,
że nie przyśnił mi się bez podowu.
~Harry~
Właśnie gasiłem światło. Sama myśl, że ciało mojego ojca jest podemną, brrr.
Zgasiłem światło. Położyłem się i poszedłem z trudem spać.
~Sen Harry'ego~
Moim oczom ukazała się Hope. Była ubrana w czerwoną zwiewną sukienkę.
Uśmiechała się. Odrazu na jej widok moje serce zaczęło szybciej bić. To
było nie do opisania. Podeszła do mnie i pocałowała w policzek.
Zakładam, że stałem tam jak burak. Ona jest zbyt perfekcyjna. Hope
chwyciła mnie za rękę i poszliśmy w stronę zachodzącego słońca.
•••
SZLAG! Musiałem się obudzić. Hope..pierwszy raz mi się przyśniła, więc
zakładam, że nie bez powodu. Po dzisiejszym dniu kogoś zabiję to jest
pewne.
~Hope~
Zbliża się 23.00. Plan czas wprowadzić. Nie mogę czekać dłużej.
24:00 zostało 5 godzin.
1:00 zostały 4 godziny.
2:00 zostały 3 godziny.
3:00 Zostały 2 godziny.
4:00 Jeszcze tylko godzinka.
5:00 Zaczęło się. Wzięłam plegak i wybiegłam z domu. Dzisiaj albo
wcale! Przyśpieczyłam kroku. Wszystko mam co potrzebne. Usłyszałam straż
pożarną. Znowu zabił... Dotarłam pod jego dom i zaczaiłam się w krzaku.
Harry właśnie wracał. Był przerażony. Płakał. Podbiegłam do niego od
tyłu i uderzyłam patelnią w jego głowę. Ten upadł na zimne podłoże.
Związałam mu ręce i nogi. Wyciągnęłam z plecaka deskorolkę. Przywiązałam
go do niej i chwyciłam wcześniej zawiązany na deskorolce sznurek. Na
moje szczęście jego dom mieści się trzy minuty pieszo do lasu.
Musze go zabić. Taką mam misje.
Po około 19 minutach dotarłam do domu. Z trudem wpakowałam Harry'ego do
domu, ale się udało. Przyniosłam krzesło i postawiłam je na środku
pokoju. Odwiązałam pana Styles'a od deskorolki i ledwo posadziłam na
krześle. Obwiązałam go sznurkami i taśmą. Poczekałam aż się obudzi.
Harry obudził się. Był lekko zdezorientowany.
-O witam Śpiącą Królewnę. - Rzuciłam z uśmiechem na ustach.
-Hope? - Spytał przerażony.
-Nie, krowa. - Odpowiedziałam patrząc na sufit. Podeszłam do Harry'ego i
lekko przygryzłam wargę. Chciałam się trochę nim pobawić zanim go
zabije.
Popatrzyłam mu w jego zielone oczy które teraz wyrażały strach. Bał się, bał się mnie.
-Nie masz czego się bać. - Powiedziałam i lekko przygryzłam jego dolną
wargę. Trzeba przejąć nad nim kontrolę. Usiadłam okrakiem na niego a
moje palce rysowały różne wzorki na jego torsie.
-Harry...-
Powiesz mi dlaczego zabijasz i dlaczego wymordowałeś mi rodzine? -
Spytałam seksownym tonem posyłając mu buziaka w powietrzu. Można by
rzec, że Harry teraz jest pod wpływem narkotyków.
-To kwestia
przyzwyczajenia i wychowania, chociaż jak zabije ofiare robie kreske na
mojej ręce, bo mam wyrzuty sumienia. A co do twojej rodziny nie ja ją
wymordowałem tylko mój ojciec. - Powiedział Harry. To co mi przekazał
kompletnie mnie zaskoczyło. On mnie tak bardzo podnieca. ZARAZ O CZYM JA
MYŚLE?!?! Potrząsnęłam głową by wyrzucić nie odpowiednie myśli z niej.
-Kłamiesz. - Burknęłam i zeszłam z niego. -Jesteś tylko kłamcą, który
do niczego nie umie się przyznać. Jesteś śmieciem, po prostu nic nie
wartym śmieciem. Nienawidze Cię! - Krzyknęłam na co Hazz się
przestraszył. Nie spodziewał się takiej mojej reakcji.
~Harry~
W
tym momencie Hope mnie przerażała. Wyglądała na zawodową morderczynie.
Przecież mówiłem prawdę. Hope wyszła do kuchni pewnie poszukać czegoś
czym by mnie mogła zabić. Chciałbym być zabity przez nią ale nie w
takich okolicznościach. Gdybym chciał mógłbym ją zabić, ale nie mogę. Z
trudem wyciągnąłem nożyk z mojej kieszeni i przeciąłem więzy. Zrzuciłem
je na podłoge i wybiegłem przez okno.
~Hope~
KURWA! Harold
uciekł... Mam dość! Jak już mam go zabić to nieeee ucieka. Jak on się
wydostał? Przecież to było nie możliwe! Zawsze coś musi pójść nie tak,
zawsze...Trudno, w najbliższym czasie pójde na cmentarz rozgrźć mapkę, a
przy okazji zabić Harry'ego.
super :) uwielbiam twoje fanfiction :) czekam na następny :)
OdpowiedzUsuń+jak możesz to zajrzyj do mnie --> http://iwannadiewithyoou.blogspot.com/
Suuuper *.* czekam na nexta ;* @Hope_angel1D powiadamiaj mnie ")
OdpowiedzUsuń